Oszczędzamy czas, redukujemy koszty, zwiększamy Państwa zyski ...
  
zaawansowane
    Pomoc,  Poczta,  Mapa stron,  Do ulubionych,  Ustaw startową,  Do przyjaciela,  
  Wybierz serwis
Strona główna
Nowości gastronomiczne
Filmy Gastronomicznenew!
Katalog produktów
Katalog firm
Program Horeca ProfitTM
Hotele w Polsce
Restauracje w Polsce
Serwis hotelarski
5555 porad
Serwis restauratorski
HACCP w Gastronomii
Informacje biznesowe
Giełda ogłoszeń
Giełda pracy
Twoja kariera
Mistrz poleca
Alkohole i cygara
Forum ekspertów
Pasja, perfekcja, ...
Pracować u najleps...
Ferran Adria cz. I...
Najlepszy szef kuc...
Najlepszy szef kuc...
Skanujemy rynek Ho...
Spełnić marzenia.....
Czy zawsze trzeba ...
Przetarg krok po k...
Sportowa natura ku...
...jesteśmy ciekaw...
Kapłani sztuki kul...
Zmiany w Nestlé Pr...
Frytki już na dobr...
Sekret dobrze zapa...
Błonnik dla zdrowi...
Provenda w program...
Kucharz - zabawny ...
Nowości w ofercie ...
Kuchnia - moja pas...
Forum dyskusyjne
Targi i wystawy
Konkursy i pokazy
Wydawnictwa branżowe
Stowarzyszenia
Akademia gastrony

  Forum ekspertów
Sylwester Lis: Kucharz - zabawny pomysł na życie

Sylwester Lis opowiada kiedy przygoda z kulinariami stała się dla niego sposobem na życie. Czego można spróbować w restauracji, w której pracuje oraz jaka jest jego „recepta na sukces”?

Szef kuchni Grand Hotel Stamary w Zakopanem. Koordynator ekipy juniorów biorącej udział w Olimpiadzie Kulinarnej IKA 2008. Uczestnik i zwycięzca wielu konkursów - Wegetariańska Uczta z Oerlemans, Kraków; II Mistrzostwa Polski w Potrawach z Borowika; II Mistrzostwa w Podawaniu Baraniny; III Mistrzostwa Polski w Gotowaniu na Ognisku; Finał Wegetariańskiej Uczty z Oerlemans.



Zobaczcie państwo:
Wegetariańska Uczta z Oerlemans – Kraków
Finał Wegetariańskiej Uczty z Oerlemans
II Mistrzostwa Polski w Podawaniu Baraniny
III Mistrzostwa Polski w Gotowaniu na Ognisku
II Mistrzostwa Polski w Potrawach z Borowika

Gastrona.pl: Kiedy narodził się pomysł zostania kucharzem?

Sylwester Lis: Kiedyś oglądałem z mamą taki program, w którym występowali kucharze. Wówczas chciałem uczyć się w szkole budowlanej. Jednak byłem słaby z fizyki, a konieczny był egzamin z tego przedmiotu. Wtedy mama powiedziała – spróbuj zostać kucharzem. Pomyślałem, że to może być zabawny pomysł. Natomiast muszę przyznać, że kiedy skończyłem szkołę nie chciałem być kucharzem.

W naszym mieście w owym czasie gastronomia była raczej na niskim poziomie, dlatego też uznałem, że trzeba szukać innych rozwiązań. Na szczęście nic z tego nie wyszło...

Wówczas przeniosłem się do Zakopanego i poznałem osoby znaczące w tym zawodzie. To dzięki nim uznałem, że jednak warto zajmować się kulinariami. Przy czym konieczne jest, aby być jednym z lepszych. Mając do czynienia z taką ilością smaków i gustów uważam, że w tym zawodzie nie ma jednego, najlepszego kucharza. Jeżeli człowiek znajduje się w takim gronie, wtedy zajmowanie się tym ma sens.

G.pl: Gdzie zdobywałeś pierwsze szlify kucharskie?

S.L: Szkoła, do której uczęszczałem jako młody człowiek to był Zespół Szkół Nr 1 w Limanowej. Pierwsze praktyki odbyłem w restauracji węgierskiej Czardosz w moim rodzinnym mieście. Kiedy przeniosłem się do Zakopanego pracowałem bodajże w 16 miejscach. W kilku usłyszałem, że do niczego się nie nadaje.

Cały czas starałem się nad sobą pracować. Siedziałem po nocach nad przepisami, różne rzeczy wymyślałem. Pewnego dnia pojawiła się oferta pracy w pensjonacie pięciogwiazdkowym. Nie posiadając żadnego doświadczenia postanowiłem zdobyć tę pracę. Ku mojemu zaskoczeniu – udało się. Wtedy zaczęła się poważna praca w tym zawodzie.

G.pl: A zaraz po tym zaczęła się przygoda z konkursami?

S.L: Pierwszy konkurs, w którym wziąłem udział to były Mistrzostwa Polski w Żurku tzw. Żurowanie. Był to rok 2002. Kolega, który był jednym z jurorów technicznych zaproponował, żebym wystartował. Przyjechałem, jak się okazało, nie przygotowany - w tym sensie, że miałem tylko sprzęt i produkty do zrobienia żurku. Nie wiedziałem jak to wszystko wygląda z zewnątrz. Kiedy zobaczyłem pięknie zaaranżowane stoły i dekoracje reprezentacji innych restauracji - uznałem, że chyba się pomyliłem przyjeżdżając na ten konkurs.

Za namową kolegi postanowiłem jednak wystartować. Dziwnym trafem przewodniczący jury - Jerzy Pasikowski uznał, że mój żurek jest najlepszy. Udało mi się wygrać ten konkurs. Natomiast później było parę konkursów, w których brałem udział – zawsze kreatywność była wysoko oceniana, i zawsze ktoś uważał, że w którymś momencie przesadziłem.

Aż do kilku konkursów ostatnich. (przyp. red. Wegetariańska Uczta z Oerlemans 2007, Kraków – 1 miejsce; II Mistrzostwa Polski w Potrawach z Borowika – 2 miejsce; II Mistrzostwa w Podawaniu Baraniny – 1 miejsce; III Mistrzostwa Polski w Gotowaniu na Ognisku – 1 miejsce; Finał Wegetariańskiej Uczty z Oerlemans – 3 miejsce).

G.pl: Jak powstają Twoje konkursowe dania?

S.L: Pomysł wpada w sumie sam do głowy, powiedziałbym - w zaskakujących sytuacjach. Ale zwykle przygotowujemy się najczęściej dzień przed konkursem. Później te konkursowe dania serwowane są również w mojej restauracji, choć nieco w zmienionej formie.

G.pl: Twoja recepta na sukces?

S.L: Może „recepta na dojście do sukcesu”, bo uważam, że jeszcze sukcesu nie osiągnąłem. Nie przemawia przeze mnie jakaś fałszywa skromność. Chodzi mi o to, że fajnie wygrywać konkursy, zdobywać uznanie. Natomiast nie można się tym zachłysnąć.

Recepta to przede wszystkim ciężka praca, konsekwencja w tym co się robi i taka wiara w siebie. Bo jeżeli człowiek wierzy w to co robi, mimo niepowodzeń - bo zawsze tak jest, że ktoś będzie kłody rzucał pod nogi – to rozwija się, zmienia się na lepsze.

G.pl: Własna restauracja, kiedyś w przyszłości – jaka będzie w niej kuchnia?

S.L: Jest to na pewno jakieś marzenie. Natomiast w restauracjach, w których pracuję staram się serwować kuchnię fusion – do pewnych smaków kuchni polskiej, staropolskiej z dodatkami regionalnymi, czyli z Podhala dodaję elementy kuchni europejskich: śródziemnomorskiej, francuskiej, a czasami także ze Wschodu, również angielskiej bądź też ze Stanów Zjednoczonych. Uważam, że takie połączenie w obecnym świecie sprawdza się.

G.pl: Kuchnia góralska – czy to coś więcej niż tylko kwaśnica i oscypek?

S.L: To są dwie sztandarowe potrawy w tej kuchni. Natomiast kuchnia taka stricte góralska – uważam, że jest kuchnią poniekąd z jednej strony ubogą, natomiast można z niej bardzo wiele wydobyć. Ubogą z tego względu, że przez dłuższy czas to był bardzo biedny rejon. W ostatnim okresie to się zmienia, przeżywa rozkwit. Może być inspiracją, ponieważ ludzie przez to, że była bieda z najprostszych rzeczy tworzyli różne ciekawe dania.

Potrawy, które tworzą kuchnię góralską to np. placek moskal – przyrządzany z gotowanych ziemniaków; można komponować go z różnymi sosami, serami. Następnym daniem jest taka mało popularna zupa na bazie czosnku. Hałówki, które robi się z tartych ziemniaków. Zupa gulanka z ziemniaków. Dla odmiany - potrawy z jagnięciny. Na pewno lepiej by to wszystko powiedział rodowity góral, albo gaździna. Ja jestem przylepionym góralem.

G.pl: Czy kuchnia góralska jest hermetyczna?

S.L: To zależy od kucharza, który nią operuje. Gdy pracowałem w karczmie regionalnej udało mi się połączyć w ciekawy sposób smaki kuchni góralskiej z różnymi europejskimi czy światowymi smakami. Pokazałem, że w karczmie, czyli lokalu, który, wydawałoby się, jest takim hermetycznym miejscem, jeśli chodzi o regionalizm kulinarny, można zrobić coś innego niż zwykły prosty oscypek z żurawiną.

Różnobarwność kuchni zależy od człowieka, który przygotowuje dania. Na jednym z festiwali zostałem poproszony, żeby zrobić danie regionalne z jakimś dodatkiem kuchni śródziemnomorskiej. Zrobiłem kwaśnicę z szyjkami rakowymi. Danie było połączeniem dwóch biegunów. Generalnie ludziom smakowało, choć nie wszyscy byli zadowoleni z takiego rozwiązania.

Rozmawiała: Justyna Warchoł – Gastrona.pl



Konkursowe dania Sylwestra Lisa i kucharzy Grand Hotelu Stamary:

Gołąbek nadziewany musem marchewkowo – kalafiorowym

Comber jagnięcy zawijany w specku

Wariacja ogrodu warzywnego


Risotto borowikowo – tymiankowe w cieście francuskim

Risotto borowikowe w mariażu sera camembert, jako nadzienie strucla z ciasta francuskiego


Publikowanie, modyfikowanie i kopiowanie zawartości strony lub jej części bez zgody właściciela portalu jest zabronione.

 




"pokaz"
(01.07.2009 - 22:52)  (Ania)
 Wersja do druku         Poleć znajomym

Portal nie ponosi odpowiedzialności za treść i formę opinii wyrażanych przez użytkowników na łamach forum dyskusyjnego Gastrona.pl
Zapoznaj się z regulaminem.


KATALOG FIRM, Ostatnio dodane firmy: Kotanyi Polonia Ecolab Makro Cash & Carry Fagor Gastro Polska Expo Silesia - Centrum Targowo - Wystawnicze Sunny Wind Poland ZT Kruszwica S.A. Zentis Polska Sp. z o. o. Andropol Küppersbusch Großküchentechnik GmbH Kärcher Sp. z o.o. Unilever Foodsolutions Mesko - AGD Raptor FHU ASPO Komat HoReCa tex Swedish Match Prokonekt S.A. (dawniej HS Partner Pro-Test S.A.) Oerlemans Foods Polska Miele Sp. z o. o. Bravilor Bonamat Lantmannen Unibake Poland Sp. z o.o. A.J. Motyl Reinex Edesa Wasa Barilla HORECA Fritar Hiestand Polska  O Nas |  Kontakt |  Zarejestruj się |  Klub Gastrony |  Bezpłatne konto |  Bezpłatny biuletyn |  Ochrona |  Opinie o nas |  Cennik |  Nasi Klienci
Gastrona.pl © by CTI Media 2000

www.SoftMaker.pl